sylwina blog

Twój nowy blog
A jednak dalej marze…
dalej wierze…
tak
kiedyś staniesz
na mojej drodze…
a wtedy…
wtedy już nic nie bedzie ważne,
bo przkonam się,
że sny się spełniają…
flower.jpg

Być może powyższy tytuł jest niektórym znany. To jedna z moich ulubionych kawałków,które lubię słuchać właśnie w taki dzień jak ten…
Tłumacząc to na polski: Pokaż mi znaczenie sensu samotności…

Bylo sobie kiedys dwóch ciezko chorych mezczyzn, którzy
dzielili niewielki pokoik w pewnym szpitalu. Pokój naprawde
maly, mial tylko jedno okno. Jeden z chorych, ten, którego
lózko znajdowalo sie naprzeciw okna, mógl codzennie po
poludniu – w ramach leczenia – siadac na godzine w swoim
lózku, co mialo pomoc odprowadzic flegme z plóc, czy cos
takiego. Drugi mezczyzna musial niestety caly czas lezec.

Tak wiec kazdego popoludnia pierwszy z chorych siadal
wsparty poduszkami naprzeciw okna i spedzal godzine,
opisujac swemu towarzyszowi, co widzi za oknem. Najwyrazniej
okno wychodzilo na park. Byl tam staw, a w nim kaczki i
labedzie. Dzieci rzucaly im kawalki chleba albo puszczaly
lódki, Pod rozlozystymi koronami drzew spacerowali,
trzymajac sie za rece, zakochani; byly kwiaty i trawniki,
na ktorych grywano w softball. A w tle, za drzewami,
rozciagal sie wspanialy widok na miasto.
Mezczyzna, który nie mógl siadac i ogladac tego
wszystkiego, sluchal lapczywie slów wspóltowarzysza, cieszac
sie kazda minuta opowiesci.
Dowiadywal sie, jak to jakies dziecko nieomal wpadlo do
stawu i jak sliczne wygladaly dziewczeta w letnich
sukienkach. Odnosil wrazenie, ze dzieki relacjom swego
przyjaciela sam widzi dokladnie, co dzieje sie za oknem.
Któregos popoludnia uderzyla go dziwna mysl: dlaczegóz to
niby tylko tamten mezczyzna mialby rozkoszowac sie widokiem
z okna ? Czy i on nie miał prawa wyjrzec na zewnatrz ?
Wstydzil sie swojej zazdrosci, lecz im bardziej staral się
o niej zapomniec, tym wieksze dreczylo go pragnienie zmiany.
Zrobilby wszystko, byleby wyjrzec przez to okno !
I oto pewnej nocy, wpatrzony w sufit, uslyszal jak jego
Wspóltowarzysz budzi sie i kaszlac i duszac sie,
rozpaczliwie szuka przycisku, którym móglby przywolac
pielegniarke. Nie pomógl mu jednak, obserwowal go tylko.
Oddech tamtego biedaka wkrótce zamarl. Rano zabrano jego
cialo.
Odczekawszy nieco, by nie przekroczyc granic
przyzwoitosci, mezczyzna poprosil, by przeniesiono go do
lózka naprzeciw okna. Spelniono jego prosbe.
Otulony posciela, lezac wygodnie, czekal az wszyscy wyjda.
Potem podniósl sie ciezko na lokciu i zaciskajac z bólu
zeby, zerknal przez okno.
Za oknem byla sciana.

Historyjka, a jakze… fajna, autora nie znam…

Byl sobie pewnego razu chlopiec o zlym charakterze. Jego
ojciec dal mu woreczek gwozdzi i kazal wbijac po jednym
w plot okalajacy ogrod za kazdym razem, kiedy straci
cierpliwosc i pokloci sie z kims.
Pierwszego dnia chlopiec wbil w plot 37 gwozdzi.
W nastepnych tygodniach nauczyl sie panowac nad soba
i liczba wbijanych gwozdzi malala z dnia na dzien. Chlopiec
odkryl, ze latwiej jest panowac nad soba niz wbijac
gwozdzie.
Wreszcie nadszedl dzien, w ktorym chlopiec nie wbil
w plot zadnego gwozdzia. Poszedl wiec do ojca i powiedzial
mu, że tego dnia nie wbil zadnego gwozdzia. Wtedy ojciec
kazal mu wyciagac z plotu jeden gwozdz kazdego dnia, kiedy
nie straci cierpliwosci i nie pokloci sie z nikim.
Mijaly dni i w koncu chlopiec powiedzial ojcu, ze wyciagnal
z plotu wszystkie gwozdzie. Ojciec zaprowadzil chlopca do
plotu i powiedzial:
– Synu, zachowales sie dobrze, ale spojrz ile w plocie
jest dziur. Plot nigdy juz nie bedzie taki, jak dawniej.
Kiedy sie z kims poklocisz i mowisz mu cos brzydkiego
zostawiasz w nim rane taka, jak te dziury w plocie. Mozesz
wbic czlowiekowi noz, a potem go wyciagnac, ale rana
pozostanie. Niewazne, ile razy bedziesz przepraszal, rana
i tak pozostanie.

Refleksja

3 komentarzy

Jesteśmy liśćmi targanymi przez wiatr…żyjemy gwałtownie, umieramy nagle…niespodziewanie…szybko…
Śpieszmy się więc kochać ludzi, gdyż tak szybko odchodzą…

Czy zauważyłeś, że najmocniej tęsknimy za tymi, którzy są tuż obok nas, a my nie możemy ich mieć? Najbardziej brakuje nam tych, którzy są prawie namacalni. Czy zastanawiałeś się kiedyś, co boli bardziej – powiedzieć coś i żałować tego, czy nic nie powiedzieć i tego żałować? Myślę, że najtrudniej jest mówić o najważniejszych rzeczach. Wstydzimy się ich, gdyż słowa umniejszają je. Sprawiają, że to, co w naszej głowie wydawało się wielkie i wspaniałe, po wypowiedzeniu staje się okrutnie zwyczajne. Nie bój się mówić ludziom, że ich kochasz. Jeśli to zrobisz, oni mogą złamać Ci serce, ale jeśli nie, Ty możesz złamać ich. Czy kiedykolwiek postanowiłeś nie wiązać się z kimś z obawy, że stracicie to, co do tej pory was łączyło? To Twoje serce decyduje, kogo kocha, a kogo nie. Nie możesz mu mówić, co ma robić. Ono samo wybiera. Wtedy kiedy najmniej się tego spodziewasz, a nawet wtedy, gdy tego nie chcesz… Czy kiedykolwiek pragnąłeś kochać kogoś całym sobą, ale ta druga osoba za bardzo się obawiała, by Ci na to pozwolić? Zbyt wielu z nas pozostaje zamkniętych, gdyż za bardzo się boją. Boją się, że zacznie im zbyt mocno zależeć, albo ze strachu przed tym, ze drugiej osobie zależy mniej albo wcale. Czy kiedykolwiek kochałeś kogoś, kto zupełnie nie miał o tym pojęcia? Czy byłeś kiedyś zakochany w swoim najlepszym przyjacielu i musiałeś spokojnie patrzeć jak budziło się w nim gorące uczucie dla kogoś innego? Czy kiedykolwiek zaprzeczyłeś swoim uczuciom, gdyż strach przed odrzuceniem był nie do zniesienia? Kłamiemy, kiedy się boimy… Boimy się tego, czego nie znamy, boimy się tego, co pomyślą o nas inni. Ale za każdym razem to, czego się boimy rośnie i staje się silniejsze. Życie samo w sobie jest ryzykiem i czasami wymaga od nas skoku w przepaść. Nie bądź osobą, która musi patrzeć w przeszłość i zastanawiać się, co mogła mieć i zrobić… Nikt nie czeka wiecznie.

Nie ma ideałów

2 komentarzy

Na początku wszystko jest ok. Czasem nawet wydaje nam się,że ta osoba jest ideałem, nie posiada żadnych wad. Z czasem jednak, kiedy poznajemy ją bliżej okazuje się, że nie jest to prawda. Jaki z tego płynie wniosek? Nie ma ideałów na świecie. Czekając na ideał, całe życie spędzimy w poczekalni…

Bez tematu

4 komentarzy

Miłość to ból i kajdany,
miłość to troska i rany,
a jednak miłość to szczęście…

Miłości prawdziwa, czysta i szlachetna.
Miłości, co zespalasz dwa ludzkie serca,
i mówi się o tobie, że jesteś wieczna.
Miłości przejrzysta, jak błękit nieba,
drogocenna, jak szlachetny kamień,
miłości jasna, jak słońce.
To nie ważne, w którym przychodzisz Miłości, która idziesz z nami przez życie,czasie,
czy w szalonych latach młodości,
albo kiedy siwy włos prószy skronie.
Ważne, że jesteś, że trwasz w nas,
że chcesz być, naszym już stałym gościem.
Miłości niepojęta, jak pęk róż,
zerwanych w rozkwicie.

bo jaki jest człowiek ubogi,
jak nie zazna słodkości, twojej słodyczy.
Miłości, co rozjaśniasz nasze oblicze.
Miłości, szczęście i radości duszy,
a to przecież, najbardziej w życiu się liczy !

Toronto-Ontario 27 luty 2003 rok Krystyna Kupnicka
TN_roos.jpg
***

I znów przyszła do mnie miłość
zapukała do drzwi mego serca.
Jaką piekną rzeczą jest kochać,
a jeszcze piekniejszą być kochanym…

Życie pełne jest piękna:
w muzyce, w uśmiechu,
w nagłym promieniu
światła słonecznego pośród liści.
Spróbuj uchwycić to uczucie,
które potrafi przyprawić
o ciarki, a odkryjesz, że piękno
to prawdziwy SKARB…
…abyś czuł się szczęśliwy.

  • RSS